POMOCE DO TERAPII RĘKI
Producenci
JAK PRAWIDŁOWO WSPOMAGAĆ ROZWÓJ DZIECI W WIEKU ŻŁOBKOWYM, ABY W PRZYSZŁOŚCI MAŁA MOTORYKA I SPRAWNE PISANIE ROZWIJAŁY SIĘ WZORCOWO (część 1) 1

Dość często spotykam się z dwoma rodzajami zapytań. Pierwszy rodzaj dotyczy dzieci małych (żłobkowe i najmłodsze przedszkolaki). Rodzice chcieliby wiedzieć, jak najlepiej usprawniać małą motorykę i grafomotorykę. Jak spowodować, aby chwyt jak najszybciej był „dorosły” i co zrobić, żeby dziecko pięknie pisało w przyszłości. Drugi rodzaj pytań dotyczy dzieci szkolnych, które nie radzą sobie grafomotorycznie – tempo i jakość pisania powoduje trudności, a chwyt zamiast usprawniać, dodatkowo utrudnia pracę ręki. Paradoksalnie, mimo, że te dwa rodzaje pytań dotyczą dwóch różnych grup dzieci, to jednak są one dość ściśle ze sobą powiązane. Zacznijmy jednak od początku.


W sieci pojawia się mnóstwo tabelek i wskaźników dotyczących rozwoju poszczególnych funkcji w określonym wieku. Można znaleźć też mnóstwo pomysłów na zabawy rozwijające małą motorykę, dla młodszych i starszych. I świetnie, bo takie źródła inspirują i wzbogacają naszą pracę z najmłodszymi. Jednak poza tabelkami i wskaźnikami bardzo istotna jest umiejętność całościowego spojrzenia na rozwój dziecka - począwszy od narodzin, skończywszy na dziecku w wieku późnoszkolnym. Znajomość pewnych ogólnych praw, którymi rządzi się rozwój i spojrzenie na funkcjonowanie dziecka z szerszej perspektywy pozwoli nie tylko terapeucie czy nauczycielowi, ale także rodzicowi dostosować wiedzę z tabelek do indywidualnego potencjału rozwojowego konkretnego dziecka i jednocześnie w razie potrzeby, pozwoli przewidzieć pojawiające się trudności.


Ważną sprawą jest fakt, że rozwój człowieka następuje (uwaga, będzie mądre słowo): proksymo-dystalnie. Oznacza to, że każdy człowiek najpierw usprawnia do działania centrum ciała (mięśnie brzucha i grzbietu), a następnie dopiero części dystalne – czyli nogi i ręce. W praktyce oznacza to, że najpierw dziecko wzmacnia sobie mięśnie, które pozwalają mu utrzymać głowę, oraz wyleżeć odpowiednio na brzuszku. Przy okazji leżąc na plecach i podnosząc nóżki ćwiczy mięśnie brzucha, a podpierając się na rękach i leżąc na brzuszku usprawnia również mięśnie grzbietu. Dopiero dalszy rozwój przynosi wzmocnienie kończyn górnych (coraz lepszy podpór, przy którym ważna jest wspólna praca mięśni brzucha, grzbietu i kończyny górnej). W dalszym etapie rozwoju pojawia się raczkowanie (tu już pojawia się nie tylko usprawnianie centrum ciała, ale także kończyn górnych i dolnych), a na końcu chód. Ta sytuacja obrazuje, jak dużo w tym wczesnym okresie życia dziecko musi wydatkować energii na usprawnianie centrum ciała. Kiedy przyjrzymy się temu bliżej, okaże się, że jest to niezbędne między innymi po to, aby móc po pierwsze uwolnić kończynę górną i po drugie zapewnić jej pełną stabilizację. Aby ręka mogła sprawnie działać (nie tylko w tzw. małej motoryce czy grafomotoryce, ale też podczas działań ruchowych), musi mieć stabilną podporę w postaci naszych mięśni brzucha i grzbietu. Tą bazę właśnie, dziecko próbuje wypracować we wczesnym okresie życia. Trudności w wypracowaniu tej bazy, które pojawiają się w okresie pierwszych kilkunastu miesięcy życia, odbijają się echem w późniejszym rozwoju dziecka. Do najczęstszych trudności należą obniżone napięcie mięśniowe, asymetrie (funkcjonalne lub anatomiczne) czy nadwrażliwości dotykowe, które zniechęcają dziecko do leżenia na brzuszku. One z kolei mogą prowadzić między innymi do trudności w opanowaniu prawidłowego raczkowania (aby móc robić to sprawnie, potrzebna jest odpowiednio wypracowana jakość mięśni brzucha i grzbietu, a także współpraca rąk i nóg mających odpowiednie oparcie na centrum ciała dziecka). W zależności od natężenia problemu, konsekwencje będą mniej lub bardziej widoczne.


Oczywiście, nie jest tak, że przez pierwsze miesiące życia rozwija się tylko centrum ciała, a ręka leniuchuje. Kończyna górna także usprawnia się mówiąc kolokwialnie „w międzyczasie”. Już podczas leżenia na brzuchu widać, jak dużą wykonuje ona pracę. Kiedy jest jeszcze słabo wypracowana, dziecko podpiera się na przedramionach. Gdy mięśnie grzbietu i brzucha są już mocniejsze, ręka także wzmacnia się i dziecko zaczyna podpierać się na dłoniach. Następnie (gdy centrum ciała jest już wystarczająco wzmocnione), dziecko siada z raczków, a nawet pozwala sobie na dynamikę w postaci raczkowania. Czasem zapominamy ile energii trzeba włożyć, aby móc sprawnie raczkować dłuższy czas. Gdy my dorośli zrobimy eksperyment i sobie chwilę poraczkujemy (spróbuj, zachęcam!), dopiero uzmysławiamy sobie, jak dobrze musi pracować brzuch, grzbiet, jak silne muszą być ręce stabilnie osadzone w stawie barkowym, aby móc sprawnie przemieszczać się w taki sposób.


Gdy uświadomimy sobie całą tą historię, która opisana jest wyżej, możemy już z łatwością zrozumieć, dlaczego sprawność ręki buduje się dopiero stopniowo. Działania w obszarze kończyny górnej malutkiego dziecka nie są zbyt celowe ani manipulacyjnie zaawansowane. Występuje mnóstwo współruchów, brak zupełnie precyzji. Dopiero powoli, wraz z budowaniem się lepszej stabilizacji w stawie barkowym i wzmacnianiem mięśni, kończyna górna zaczyna pracować bardziej celowo – dziecko zaczyna manipulować, wykorzystywać elementy trzymanego przedmiotu, następnie pojawia się chwyt pęsetowy (dziecko jest w stanie chwytać palcami drobne elementy), a także chwyt narzędzia pisarskiego (na początku cylindryczny, całą dłonią, bo na tyle może sobie pozwoli nie do końca jeszcze usprawniona ręka).


Taki oto obraz dwulatka wyławia się z naszych teoretycznych analiz – widzimy maluszka, który chodzi już w miarę sprawnie, choć nogi jeszcze czasem mu się plączą. Centrum ciała już w miarę wypracowało się, mięśnie grzbietu i brzucha są na tyle usprawnione, że dziecko w miarę stabilnie porusza się i teraz czas na umocnienie kończyny górnej (całej! Od barku zaczynając, to kolejny krok po „zbudowaniu” stabilnego centrum). Ręka chętnie poznaje najbliższe otoczenie, choć wykonuje głównie „duże ruchy” (nawet próby rysowania „wychodzą” z barku, pracuje cała kończyna). To okres, w którym, należy dostarczyć jak najwięcej działań całej ręce (bo tylko wtedy, kiedy ustabilizujemy ją odpowiednio w barku, oraz wzmocnimy mięśnie, będzie mogła sprawniej działać także w stawie łokciowym, potem w nadgarstku, a potem….no cóż, sprawnie pisać i rysować, no i oczywiście, co ważne, odpowiednio trzymać przybory do pisania). Tak więc nadal to, czego najbardziej potrzebuje takie dziecko, to zabawy w obszarze dużej motoryki. Jakie? O tym już w następnym artykule.

 

2-latek przy

rys1. Pracuje cała kończyna górna, ruch odbywa się z barku


Zarys rozwoju kończyny górnej opisany w tym artykule odnosi się głównie do dzieci w normie rozwojowej. Gdy po drodze pojawiają się problemy z napięciem mięśniowym, asymetrią, trudności w obszarze integracji procesów sensorycznych, będzie potrzebne szczególne wsparcie i czasem dodatkowy czas na to, aby umiejętności bazowe wykształciły się. Jeśli dziecko nie ma wypracowanego wystarczającego napięcia mięśni grzbietu czy brzucha, jeśli jedna strona ciała jest słabsza mięśniowo i nie angażuje się wystarczająco w działania i poznawanie otoczenia, to oczywistym jest, że należy temu obszarowi poświęcić więcej czasu (przy wsparciu terapeuty), aby móc na powstałej już bazie budować bardziej zaawansowaną motorykę.

Komentarze do wpisu (1)

22 maja 2019

Bardzo wartościowy wpis. Czekam na ciąg dalszy :).

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl